Dzis przychodzę z krótką recenzją cienie Miss Sporty.
Cienie są dziwne,siwy kolorek jakoś jeszcze dawał rade ;) Osypują się koszmarnie, są tak twarde, że nie dają sie nabrać na pędzel. Są Made In China więc jak ma jej na powiece to czuję jakbym pomalowała sie jakmiś cieniami z bazarku. Próbowałam stosować kremowy cień jako cień bazowy ale nie trzyma się nic. Nie przylega do powieki. Znika nawet na bazie.
Cienie na skórze nie wyglądają najgorzej moim zdaniem, jednak w rzeczywistości i bez bazy nie nadają sie do niczego.( ja użyłam bazy My secret, nie próbowałam na tej z Kobo) Szary cien zużyłam jak widać ale sama nie pamietam kiedy ;) No i czego można sie spodziewac po cieniu za 4 zl ;) Może i warto wypróbowac, może lepszymi pędzelkami można więcej zdziałać? Nie wiem ja je mam ale nie używam :)
 |
cała czwórka |
 |
osypują się! |
 |
w cieniu | |
 |
przy oknie |
hm, ja mam różowy kolorek i całkiem dobrze się spisuje...
OdpowiedzUsuńto zalezy widocznie od koloru :) wiesz dla chcącego nic trudnego i moze sie pomalowac byle czym i wyglądać ładnie :)
OdpowiedzUsuńmi się cienie nie podobaja...wiadomo, że do jakości Mac itp to im daleko daleko ;)
hehe, cenowo też im daleko;)
OdpowiedzUsuńkolory ciekawe-szkoda, że nie najlepszej jakości :(
OdpowiedzUsuńKolory rzeczywiście bardzo interesujące, ale chcąc nie chcąc jestem strasznie 'zrażona' do Miss Sporty, nie przepadam za ich kosmetykami..
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, zapraszam:
www.fashionablyyy.blogspot.com